Źródło: honor.com - JerryRigEverything rozebrał Honor Robot Phone.
- Obudowa przetrwała zginanie i ogień na wyświetlaczu.
- Piasek zniszczył robotyczne ramię, mimo że telefon ma IP54.
Telefon, z którego tylnej części wysuwa się małe robotyczne ramię z kamerą, to dokładnie ten typ urządzenia, przy którym każdy w pierwszej kolejności zadaje sobie pytanie: Jak długo to wytrzyma? Odpowiedź teraz przyniósł Zack Nelson, autor kanału JerryRigEverything, który Honor Robot Phone poddał swojemu tradycyjnemu testowi wytrzymałości, a potem rozebrał go do ostatniego silniczka. Efekt jest kontrowersyjny — obudowa jest zaskakująco solidna, ale ramię ma jedną słabość, o której powinien pamiętać każdy właściciel.
Wideo od JerryRigEverything
Zack w filmie wyraził nadzieję, że Honor Robot Phone to dopiero pierwszy z długiej listy robotycznych urządzeń. Całe wideo z testem wytrzymałości i rozbieraniem możesz zobaczyć tutaj:
Honor Robot Phone: Telefon, z którego wyskakuje robot
Dla tych, którzy nie czytali naszego artykułu o premierze: Honor Robot Phone kryje z tyłu obudowy wysuwane ramię ze stopu tytanu. Na jego końcu znajduje się główny aparat 200 MPx na zmotoryzowanym gimbalu, który potrafi śledzić ruch człowieka przed obiektywem albo możesz nim nagrywać zdalnie. Honor twierdzi, że silniczki zmniejszył o 70 % w porównaniu do typowych stabilizatorów, aby cała mechanika zmieściła się w obudowie telefonu.

Podczas rozpakowywania Zack zwrócił uwagę, że w pudełku oprócz kabla i gumowego etui jest też ładowarka 120 W. Samo wysunięcie ramienia jest według niego zaskakująco ciche — silniczek prawie nie do słychać. Ciekawie wygląda też zachowanie ramienia na opór: gdy Zack włożył palec w tor jego ruchu, ramię natychmiast odpuściło i nawet nie próbowało zrobić tego na siłę. Tak samo zachowało się przy zamkniętej szklanej klapce — kamera obróciła się, „spojrzała” na przeszkodę i stanęła w miejscu.

Ramię się nagrzewa i nie ściąga palców
Mniej zadowolił za to podawany przez niego odczyt temperatury. Już po około pięciu minutach od rozpakowania termokamera Zacka zmierzyła na głowicy aparatu około 49 °C. Wyjaśnienie jest logiczne — w zwykłym telefonie czujnik leży zwykle przy komorze odparowującej albo w pobliżu układu chłodzenia, a tu siedzi sam na końcu ramienia i ciepło nie ma gdzie odpłynąć, poza metalową konstrukcją ramienia. W teardownie wyszło, że Honor to przewidział: tylna część obudowy aparatu jest frezowana jak mały radiator, a czujnik jest z nim połączony pastą przewodzącą ciepło.

Zabezpieczenie bezpieczeństwa ramienia jest ustawione naprawdę zachowawczo. Ramię potrafi podnieść telefon leżący na stole podczas wsuwania, ale w drugą stronę — gdy telefon leży na plecach, a ramię ma się wysunąć — nie jest w stanie go już unieść. Zack ocenia to jako zamysł: silniczki są ograniczane programowo, żeby nikt nie zakleszczył sobie palca ani nie uszkodził kieszeni.
Szkło, ogień i zginanie: obudowa zdała
Klasyczna część testu wyszła Honorowi dobrze. Na 6,31-calowym wyświetlaczu pierwsze delikatne rysy pojawiły się na 6. stopniu skali Mohsa, a głębiej na 7, czyli poziomie najnowszych szkieł ochronnych. Panel OLED o jasności do 6 800 nitów wytrzymał bezpośredni płomień przez 26 sekund bez widocznych uszkodzeń. Ramka jest z aluminium z karbowaną powierzchnią, a przyciski są metalowe.

Najbardziej Zacka zaskoczył test zginania. Mimo taśm antenowych przy przyciskach telefon nawet się nie poruszył podczas wyginania. Według niego o wytrzymałości decyduje właśnie dodatkowa konstrukcja wokół mocowania ramienia. Jeśli chodzi o wytrzymałość obudowy, Honor Robot Phone przeszedł test bez zastrzeżeń.

Na dolnej krawędzi znajdziesz port USB-C 3.2 oraz dwustronny zasobnik na dwie karty SIM z czerwonym gumowym uszczelnieniem. Karta pamięci nie jest obsługiwana, a oficjalna wodoszczelność to IP54 — czyli ochrona przed pyłem i bryzgającą wodą, nie przed zanurzeniem.
Piasek jest dla robota wrogiem numer jeden
I właśnie przy wodoszczelności IP54 pojawia się najważniejsze odkrycie z całego materiału. Zack wsypał piasek do wnęki w ramieniu — a efekt był zły. Ramię po nim zaledwie wysuwało się, dając tylko kilka szarpnięć. Po przedmuchaniu sprężonym powietrzem wprawdzie znowu wysuwało się, ale nawet po wielokrotnym czyszczeniu nigdy całkowicie nie wsunęło się z powrotem. Prawdopodobnie gdzieś w przegubach utknęło pojedyncze ziarenko, które wprowadza w błąd czujniki bezpieczeństwa.

Paradoxalnie odpowiada za to ta sama właściwość, którą Zack chwalił zaledwie kilka minut wcześniej. Silniczki są celowo słabsze, żeby nie zrobić krzywdy palcom, i dlatego nie mają dość mocy, by poradzić sobie nawet z pojedynczym ziarnkiem w precyzyjnie obrobionym przegubie. Jego rada jest prosta: z Honor Robot Phone nie chodź na plażę. Wodoszczelność IP54 dotyczy telefonu, ale mechanika ramienia przygotowana na pył i piasek już nie jest.

Widok do środka: Plecione przewody zamiast kabli typu flex
Podczas rozbierania Zack stwierdził, że konstrukcja telefonu na pierwszy rzut oka przypomina iPhone 17 Pro. Pod tylnym plastikowym panelem znajduje się cewka 50 W ładowania bezprzewodowego, wyświetlacz dało się oddzielić po podgrzaniu i przy pomocy cienkiego podważaka. Ciekawostką jest umieszczenie komory odparowującej — Honor przykleił ją do tylnej strony wyświetlacza, skąd przez grafitową folię odprowadza ciepło z procesora Snapdragon 8 Elite Gen 5 na zewnątrz przez panel OLED.
Największe zaskoczenie jednak przyszło przy ramieniu. Zamiast płaskich kabli flex, które znamy z wcześniejszych telefonów z wysuwaną kamerą, z ramienia prowadzą pojedyncze plecione przewody — osobno dla silników oraz dla transmisji danych z czujnika. Płaskie taśmy przy ciągłym skręcaniu z czasem pękają, podczas gdy wiązka przewodów wytrzymuje znacznie dłużej.

Bateria ma pojemność 7 060 mAh i ładuje się mocą 120 W. Dobra wiadomość dla serwisantów jest taka, że da się ją wyjąć dość łatwo i technicznie nie trzeba demontować wyświetlacza — wystarczy izopropylalkohol do rozpuszczenia kleju.
Jak wygląda robotyczne ramię od środka
Dostać się do ramienia to najtrudniejsza część całej naprawy. Trzeba wyjąć płytę główną, głośnik słuchawkowy oraz obiektyw peryskopowy 200 MPx, a pod szkłem modułu z aparatem znaleźć cztery ukryte śruby. Przewody wewnątrz ramienia są kolorystycznie oznaczone — w zależności od tego, które silniki zasilają: niebieskie i żółte idą do dolnych segmentów, srebrne aż do czujnika, a zielone do silnika krokowego, który wysuwa i chowa ramię.

Honor podaje, że elementy ramienia są produkowane z tolerancją 0,005 mm. Poza silnikiem krokowym w segmentach są trzy obrotowe aktuatory, każdy waży zaledwie 2,5 g, w kształcie płaskich „donutów”. Sam aparat 200 MPx — według Zacka — to w zasadzie zwykły moduł znany z innych telefonów, wyjątkowe jest tylko to, na czym jest zamontowany. Obok niego w obudowie znajduje się jeszcze peryskop 200 MPx oraz czujnik ultraszerokokątny 50 MPx.
Co to oznacza dla kupujących u nas
Honor Robot Phone jest oficjalnie sprzedawany tylko w Chinach, a europejska wersja jak dotąd nie została potwierdzona. Jeśli chcesz go mieć, musisz postawić na import — niedawno znaleźliśmy chińską wersję w promocji. Test JerryRigEverything to jednak dobry powód, by zastanowić się, jak będziesz używać tego telefonu: przy mechanice, którą zablokuje pojedyncze ziarenko piasku, import bez lokalnego serwisu sprawia, że każda naprawa będzie bardziej skomplikowana niż w przypadku zwykłego telefonu.
Obserwuj stronę China Planet, zapisz się na nasz comiesięczny newsletter i koniecznie śledź naszą stronę na Facebooku, grupę China Planet oraz dołącz do naszego Telegrama, gdzie każdego dnia dodajemy najlepsze oferty i kupony z Chin.
Nie przegap najlepszych kuponów 📩
Zapisz się, a nowe kupony wyślemy Ci e-mailem, zanim wygasną. Wysyłamy je tylko raz w miesiącu — bez spamu.






Dyskusja (0)